Dobrą porę sobie wybrałam, gdyż nikogo nie było. To dobrze. Rozebrałam się, ubrania były już tak naprawdę do wyrzucenia. Wyprałam je jako tako. Gdyby tylko byłyby tu jakieś zioła... dodałabym je do prania i miałoby przyjemniejszy zapach. Cóż, trzeba sobie radzić. Po powrocie zapytam Pieszczochy gdzie mogę dostać jakieś ciuchy.
Myłam się, myłam. Woda była ciepła i kojąco działała na moje ciało. Byłam pełna życia. W sumie jakoś strasznie nie tęskniłam za rodziną. Zresztą bałam się, że jeśli odwiedziłabym ich, musiałabym wszystko tłumaczyć. Ale z drugiej strony pewnie śmiertelnie się martwią. Zapytam węża co można z tym zrobić.
Rozmyślałam tak sobie, kiedy na dnie krystalicznej wody ujrzałam... kamienne koło. Narysowana była na nim kropla wody. Byłam lekko zdziwiona. Podniosłam rzecz w ręce. Była ciężka, średniej wielkości i- jak mało co tutaj- rzeczywiście NIE z wody. Powoli zaczęłam się ubierać, wsunęłam do kieszeni znaleziony przedmiot, nie wiedząc, czy postępuję właściwie. Cóż. Wyszłam z wody do płytszej wody, usiadłam i znalazłam się w domu.
Moje zwierzątko jeszcze spało. Postanowiłam przejrzeć moje książki i wszystko, co dostałam. Usiadłam sobie na wodnej podłodze i położyłam na niej to wszystko koło siebie.
Otrzymałam także list, zapakowany w ładną kopertę. Przeczytałam:
"Witaj, drogi uczniu!
Teraz, w Twoich skromnych zasobach, znajdują się także następujące książki:
-"Historia wodnego świata" Martyny Woodley
-"Joga-czyli to, co uspokoi Twój umysł" Fernanda Uspokojonego
-"Jak mądrze posługiwać się swoim darem?" Kathrine Maslow
-"Co stanie się z Tobą po przemianie?" Brada Olreana
-"Wszystkie cztery żywioły w zgodzie. Historia całego naszego świata" Anonima Anonimowego
-"Domowe zwierzaki. Umilmy im czas!" Ronalda Kota (książka rekreacyjna)
Oraz następujące przybory:
och... przybory... ich nie ma! Po co utrudniać sobie życie? Jeśli coś będzie potrzebne na zajęciach, dostaniesz to od nas na bieżąco.
Weź jutro wszystkie książki do plecaka, który leży pod łóżkiem i przyjdź o piętnastej na dziedziniec szkolny. Możesz wziąć swojego zwierzaka.
Pozdrawiam,
Angelina Water, władczyni wodnego świata."
Wszystko się zgadzało. Zaciekawiła mnie jedna rzecz. Zobaczyłam, iż Pieszczocha się obudziła.
- Dlaczego... dlaczego godność autora- spojrzałam na kartkę i przeczytałam tytuł- "Wszystkie cztery żywioły w zgodzie. Historia całego naszego świata" jest nieznana?- spytałam o co, co mnie trapiło.
- To... to był gość. Napissssał dzieło i podpisssał sssię tak, jak sssię podpissał. Możliwe, że to psssszzez to, że dawniej nie chciano, aby pisssano książki historyczne. Zamierzali przedstawiać wssszystko... inaczej. Podkoloryzowane. Natomiasssst on pissał prawdę.
- Skąd wiesz, że prawdę?
- Tak mówią nam ci, którzy sssprawują władzę. Potwierdzają to wszystko jakimiś wykopalissskami czy czymś w tym rodzaju.
- A Ty co o tym sądzisz?
- Cóż, tyle co nic. Co mogę ssssądzić.
- Nie wiem, sprzeciwiać się, popierać ich... cokolwiek!- byłam lekko zdenerwowana jej wiecznym wyluzowaniem. Jak nie to, to głupie chichoty z Kiciusiem. Miałam lekko dość.
- To dla mnie ważne- postanowiłam, że krzykiem i tak nic nie zdziałam, więc się uspokoiłam.- Zobacz, co dzisiaj znalazłam, kiedy kąpałam się pod wodospadem.
Wyjęłam znalezisko, pokazałam kobrze i jednocześnie zdjęłam liścik, który skierowany był do niej na wypadek, gdyby obudziła się podczas mojej nieobecności i wyrzuciłam go to małego śmietnika, który dopiero zauważyłam. A może dopiero się tam pojawił.
- Jak.. jak Ty to znalazłaś?- była przestraszona i zaskoczona. Jeszcze jej takiej nie widziałam, to mnie trochę przeraziło.
- Podniosłam z dna wody. Tej przy wodospadzie, tam gdzie się myłam.
Wąż nieco się uspokoił jednak nadal w jej oczach widziałam nutkę niepokoju.
- To... to... podaj mi swój podręcznik Historii czterech żywiołów Anonima Anonimowego.
W sumie nie wiedziałam, jaki to ma związek. Wręczyłam jej jednak to o co prosiła. Siłą umysłu przerzuciła kartki na odpowiednią stronę i pokazała mi to, co tam było.
- "Znak wodny. Kamienne koło z namalowaną na nim kroplą wody symbolizującą żywioł wody"- czytałam.- "Jest prastary. Odnaleźć mogą go nieliczni." W takim razie... czy ja jestem...inna?
- Hm, możliwe, ale jak już to lepssssza.
Byłam zła. Nie chciałam ukazywać tego na światło dzienne, gdyż nie miałam na celu [znowu] niepokoić Pieszczochy. Zła, ponieważ ZAWSZE muszę być inna. Nie mówię tu o oryginalności wyrażanej przez wygląd czy coś w tym stylu. Zupełnie inna. I że mało jest takich, jak ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz